czwartek, 15 stycznia 2015

12. „Deutschland versteht uns nicht, wenn wir Vodka trinken..."*


supernatural animated GIF


Cześć i czołem wszystkim w tym nowym roku! Chociaż życzeń na blogu żadnych nie składałam ani z okazji świąt, ani z okazji Sylwestra (hańba ci, Morris!), to pewnie i tak się świetnie bawiliście. Przynajmniej taką mam nadzieję, bo moje dwa tygodnie przerwy były wprost idealne.

Moje życie prywatne raczej Was nie interesuje, z kolei ja nie zamierzam się nim zanadto dzielić, więc powiem tylko, że w pierwszym tygodniu byłam na łyżwach (lodowisko świetne, ale ceny absurdalne) z moim chłopakiem, a później spędziłam urocze święta z bliskimi. Zaraz po świętach przyjechała do mnie na tygodniowe nocowanie koleżanka z klasy (ta z Niemiec, przyjmijmy, że nazywa się Helga. Nie lubi tego imienia, więc nawet jeśli tego nie czyta, to jej podokuczam). Po raz pierwszy nocowanie nie oznaczało jedynie gadania, a potem oglądania filmów, co było dla mnie całkiem sporym zaskoczeniem, szczerze powiedziawszy. Kiedy jeszcze byłam młoda, głupia i niedoświadczona – teraz jestem już tylko głupia – wyobrażałam sobie, że takie nocowanie wygląda jak na amerykańskich filmach. Mnóstwo śmiania się, robienia dziwnych i szalonych rzeczy oraz jeszcze więcej pierza we włosach i w całym pokoju od bitwy na poduszki. I chociaż na tych filmach robiły to zwykle (z tego co pamiętam) dziewczynki w wieku podstawówkowym, to i tak wyobrażałam sobie, że wszystkie nocowania aż po kres mych dni będą właśnie tak wyglądać. Jak to zwykle bywa, brutalna rzeczywistość nieco różni się od filmowej fikcji, o czym już wcześniej wspomniałam. Tymczasem okazuje się, że to wcale nie musi tak wyglądać. Do tej pory trafiałam po prostu na złe osoby, dla których pojęcie zabawy różni się znacznie od mojego.



Okazuje się na przykład, że nie tylko moim celem w życiu jest sprawdzanie, co ma się w szafie, i robienie szalonych przebieranek. Byłam więc hipsterem z za mało hipsterskimi okularami, Michaelem Jacksonem, Pocahontas w dziwnym kapeluszu (nie było pióropusza, a coś na głowy chciałyśmy wsadzić), a także... Chwila napięcia...
Wiem, że budowanie napięcia beznadziejnie mi wychodzi, ale moglibyście chociaż udawać, że się przejmujecie!
No to tego. Zrobiłyśmy cosplay „Frozen”. Ponieważ z nas dwóch to ja wyglądam jak Elsa (bardzo jasne, długie, grube włosy, jasna cera oraz oczy niebieskie i przenikliwe jak u Dumbledore'a), to właśnie za nią byłam przebrana. Z braku laku ubrałam się w niebieskie pareo, a Helga pomogła mi upiąć na plecach błękitną chustkę, uczesała mnie i umalowała. Sama z kolei przebrała się za Hansa – to było proste, bo włosy i twarz podobna, wystarczyło domalować bokobrody. Gorzej, że malowałam je tuszem do rzęs (gdyż albowiem ponieważ nie było innych materiałów) i wszystko potem miałyśmy upaćkane. Ale czego się nie robi dla sztuki...



Poza tym w takim ogromnym skrócie - gdy już przyszła na samego sylwestra moja przyjaciółka, to śpiewałyśmy karaoke, tańczyłyśmy, w środku nocy piekłyśmy ciasto po niemiecku (to nic, że zajęło nam to pięć godzin, chociaż w przepisie przewidziano na to pół godziny. W końcu potańczyć do disco polo z radia też kiedyś trzeba),  oglądałyśmy niemieckie komedie oraz „Kosogłosa” po niemiecku – jedyne, co zapamiętałam, to że „Verräter” znaczy „zdrajca” ale ciiii – otwierałyśmy z dwadzieścia minut Piccolo i zrobiłyśmy własne odliczanie, żeby wszystko wyglądało jak należy. Nie obyło się również bez „Sylwestra z Dwójką”, chociaż u nas polegało to bardziej na tym, że przez bite trzy godziny śpiewałyśmy „Brać”. A potem zrobiłyśmy własną, niemiecką wersję tego „genialnego przeboju” – tak, fragment widzicie w tytule posta.
Rano, czyli wczesnym popołudniem wstałyśmy i poszłyśmy na spacer po okolicy. Pogoda była tak piękna, że po prostu musiałam zrobić zdjęcia. Jedno z nich widzicie tutaj.

Dzisiaj (piątego grudnia**) musieliśmy iść do szkoły, więc oczywiście wszyscy rozmawiali o tym, jak spędzili Sylwestra. Nie obyło się bez komentarzy typu „Ale ja się najebałam” czy „Towarzystwo kompletnie uchlane i nie było jak po wódkę skoczyć”. Dlatego też nigdy nie zapomnę min takich osób, gdy im opisałam, co my robiłyśmy. Na trzeźwo.

Podsumowując - można się świetnie bawić bez mililitra alkoholu. A jeśli ktoś robi wielkie oczy na tę wieść i jest niezwykle zaskoczony, to cóż – bardzo mu współczuję.



Beta ~Alicja

  *Niemcy [jako kraj, nie ludzie] nie rozumieją nas, gdy pijemy wódkę.
**Miałam to opublikować w zeszłym tygodniu, ale chciałam poczekać na betę. 

6 komentarzy:

  1. Popieram bezalkoholową zabawę! Ci co potrzebują procentów po prostu nie mają dystansu do siebie, ot co! Ja uważam, że najlepsze akcje są na trzeźwo, bo przynajmniej dobrze się je pamięta :D ach, ja też lubię się przebierać, ale jak na razie nie znalazłam bratniej duszyczki, która chciałaby to robić ze mną :c może lepiej, bo ja nadaję się co najwyżej na Svena XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj
    Jakiś czas temu pracowałam na Ostrzu Krytyki. Teraz powstał nowy, duży projekt nowej ocenialni, który ruszy 21.03 pod adresem wspolnymi-silami.blogspot.com. Było wiele rotacji, w tym zmiany w kolejkach. Zgłosiłaś się do mnie jeszcze przed tym, jak zaznaczyłam, że oceniam tylko opowiadania, wolałabym więc Twojego bloga nie brać na warsztat. Czy zgodzisz się na przeniesienie do kolejki Leny (współpracowała ze mną na Ostrzu, wszelkie dane znajdziesz pod o-lenie.blogspot.com)? Oczywiście zgodnie z datą zgłoszenia.
    Proszę o odpowiedź na stronie elektrownia-bueh.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    Ze względu na to, iż robimy małe porządki w naszych kolejkach, a ostatnia notka na Twoim blogu pojawiła się kilka miesięcy temu, proszę o umieszczenie informacji pod tym postem [http://krytyka-dla-odwaznych.blogspot.com/2015/04/informacja.html?showComment=1428602556088#c7404220660241423652], czy nadal oczekujesz oceny. Prosiłabym o zrobienie tego do 19 kwietnia.

    Pozdrawiam,
    MariXa M. z Krytyki Dla Odważnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z racji tego, iż dopiero teraz zauważyłam, że Twoje notki pojawiają się w takich nieregularnych odstępach, wydłużam Ci czas pozostawienia informacji pod wskazanym wcześniej postem do 27 kwietnia.

      Usuń
  4. Witam,
    Twój blog nadal znajduje się w kolejce Leny ocenialni wspolnymi-silami.blogspot.com, która powstała z fuzji Niebiesakim piórem, Ocen opowiadań, Ostrza krytyki i Shiibuyi. Nie posiadasz odnośnika do ocenialni W-S na swoim blogu (zamiast odnośnika do Ostrza). Prosimy go dodać. Post pojawił się ostatnio pół roku temu. Jeśli za 10 dni nie dostaniemy odpowiedzi w kwestii tego, czy nadal oczekujesz oceny oraz odnośnik nie zostanie dodany, wystawimy odmowę. Czekam na odpowiedź na podstronie:

    http://oceniajaca-forfeit.blogspot.com/p/pytania.html

    OdpowiedzUsuń